🌕 Pełnia w Byku | Kręg Świątyni Alices Spiritual Land
Relacja ze spotkania :
Spotkałyśmy się w sobotni wieczór, jak kilka kobiet, które przychodzą nie po to, by błyszczeć, ale by być.
W przestrzeni Świątyni, przy blasku świec i herbacie z intencją, najpierw weszłyśmy w temat RAHU i KETU. Każda z nas otrzymała fragment kosmogramu, nasz delikatny obraz przeznaczenia. Opowiedziałam, czym są te punkty duszy, jak pokazują nasz kierunek, cień, dawne życia i te przyszłe, które już pukają do drzwi.
Pod tą właśnie oś przeznaczenia tworzyłyśmy Mapy Życia. Każda przyniosła coś od siebie: gazety, rysunki, flamastry, kredki, naklejki, intencje. Bez planu, ale z sercem. Bez presji, ale z gotowością. Rozmawiałyśmy. Tworzyłyśmy. Siedziałyśmy razem.
Mapa nie była listą życzeń. Była obrazem drogi duszy. Nie tego, co chcemy z głowy – ale tego, co mamy poczuć. Co mamy przywołać, bo czeka. Nie tańczyłyśmy. Nie medytowałyśmy. Nie biłyśmy w bębny. Tym razem Świątynia przemawiała cicho. Szeptem. Kredką. Nożyczkami. Uśmiechem.
A w tle tej Pełni działy się rzeczy wielkie. Niewidoczne dla oka, ale potężne w energię.
W niedzielę byłam w przestrzeni ciszy. Patrzyłam, co mówi do nas niebo, ale tym razem odpowiedziała mi pustka. Czarna maź. Bezkształtna. Cicha. Wtedy nie wiedziałam, że to początek. Że z tej czerni, jak z ziemi, zaczyna się rodzić coś nowego.
Burzliwy dzień. Płacz. Lustro. Podświadomość wzywa. Palę świecę, którą zrobiłam z intencją. Ona dymi. Czarny dym. W końcu Dzień Zaduszny. Płomień jaśnieje na oknie. A ja w amoku czyszczę szybę. Ciało wie, że trzeba oczyścić przestrzeń czucia i widzenia.
Poniedziałek. Ciężar. Smutek. Rozlany bidon z sokiem i wodą u progu. Symbol. Przejście. Chwilę później pęka szkło świecy. Energia wychodzi. Wysypuję kilogram soli i sody. Patrzę, jak czarna maź znika. Wake up. Budzę się. W soli. Przy wejściu. Grubo.
Wieczorem boli głowa. Tak pulsująco, jakby dusza chciała wyjść przez ciało. Dziś tylko prowadzę. I nagle okazuje się, że tak jest lepiej. Że czujecie się pewniej, gdy ja jestem świadkiem, nie uczestnikiem. A ja czuję pustkę. Ale to w niej jest moje uwolnienie. Ja jestem Świątynią. Ty też. Każda z nas.
Świat? On biegnie. Chaos. Rólki do odegrania. Obowiązki. Życie poza sobą. I właśnie dlatego ta Świątynia powstaje.
To narodziny Świątyni Alices Spiritual Land.
Nie z kamienia. Z oddechu. Z czucia. Jeszcze bez adresu. Ale z domem w sercu. Dla mnie. Dla Ciebie. Dla nas.
Bo nasze ciała nie są maszynami do robienia. Nasze ciała to portale czucia.
Mój dom drugi – Byk – budzi się. Wenus, jego władczyni, siedzi w Koziorożu, w moim 11. domu. Surowa. Konkretna. Buduje przyszłość. Buduje wspólnotę.
Na imię mi Agnieszka. Ale moje przeznaczenie to Alicja. Agnieszka to stare życie. Alicja to to, co przychodzi. Co się budzi. Co mam rozpoznać.
Przeznaczenie nie jest łatwe. Nie jest gładkie. Czasem się przed nim bronimy. Ale ono i tak przychodzi. Nie po to, byśmy byli doskonali. Ale po to, byśmy się uczyli.
I ja teraz uczę się tej Alicji. Uczę się tej Świątyni. Tworzę ją krok po kroku. W ciemności. W bólu. W zachwycie.
Jeśli to czujesz – nie musisz wiedzieć jak. Wystarczy, że jesteś.
Alicja | Alices Spiritual Land
Zapraszam do kolejnych kręgów i Pełni:
🌕 Astrologiczna opis - Pełnia w Byku | Listopad 2025
Ta pełnia miała miejsce 5 listopada 2025 roku, przy Księżycu w Byku na 13. stopniu, dokładnie naprzeciwko Słońca w Skorpionie, które pozostawało blisko Czarnych Księżycowych energii Lilith (19º).
To napięcie między światłem (Byk) a cieniem (Skorpion) zbudowało mocną oś konfrontacyjną.
Byk pragnie stabilności, ciała, bezpieczeństwa i przyjemności, natomiast Skorpion przenika do głębi duszy, wywołuje detoks emocjonalny, transformację, śmierć i odrodzenie.
W tle cofające się planety: Saturn w Rybach (praca nad granicami emocjonalnymi, duchowymi lekcjami) i Neptun na 29. stopniu Ryb (kulminacja marzeń, ale też rozmycie i zamglenie rzeczywistości).
Pod powierzchnią byczej pełni wrzało. To, co ziemskie, zostało zestawione z tym, co niewidzialne i podświadome.
Księżyc w Byku przypominał o wartościach, o powrocie do czułości ciała, do ugruntowania, do tego, co buduje poczucie wewnętrznego spokoju.
Słońce w Skorpionie z Lilith wywlekało na wierzch rany, pragnienia niezaakceptowane, historie o byciu zepchniętym, nieusłyszanym, zepchniętym do podziemi.
RAHU i KETU – węzły karmiczne – wzmacniały pytania:
„Dokąd mam iść?”
„Czy ta droga jest moja?”
RAHU w Baranie zachęcał do odwagi, niezależności, wyruszenia w nieznane, a KETU w Wadze – do puszczenia schematów dopasowywania się i konfrontacji z potrzebami innych.
To pełnia, która nie szuka rozgłosu. Ale w swoim milczeniu – zmienia wszystko.
To był czas, kiedy ciało mogło boleć, płynąć, zwiększać czułość. Głowa pulsować, serce płakać.
Ale w tej głębokiej energii otwierały się drzwi do Świadomości:
„To jestem ja. Tu jestem. I tak czuję.”

